piątek, 22 lutego 2013

publikować, czy nie...

jakiś czas temu usłyszałam, że mój blog jest mało zachęcający ... w pierwszej chwili pomyślałam - ok, nie piszę go aby był zachęcający, nie współpracuję z żadnym producentem produktów przeznaczonych dla dzieci, czy Mam (może gdyby ktoś taki się do mnie zgłosił, to nawiązałabym współpracę, ale że tak się nie stało, cóż).

Po kilku dłuższych chwilach, gdy myśli przestały się kłębić w mojej głowie, przeplatane wyrzutami - ale jak to, mało zachęcający, pióro mam lekkie, subiektywnie patrząc piszę fajnie - zapytałam - dlaczego?



Jakież było moje zdziwienie kiedy usłyszałam, że kilkoma zdjęciami zabawek, czy panoramy z okna nie podniosę atrakcyjności swojego pisania - policzyłam w myślach do dziesięciu - liczyłam dość wolno, więc załóżmy, że było tego więcej. I otworzyłam usta, wyrzuciłam jednym ciągiem miliony znaków, słów o tym, że nie mam ochoty dyskutować na temat tego czemu na blogu nie pojawiają się zdjęcia Niuni (pojawiły się w jednym poście). Mówiłam o tym, że nie mam na to ochoty, ale czy na pewno?

Otóż temat publikowania zdjęć męczy mnie już od dłuższego czasu - nie raz chciałam wrzucić zdjęcie, podzielić się z Wami (nielicznymi czytelnikami - wiem mało zachęcający ten blog) wizerunkiem Niuni - bo muszę zupełnie obiektywnie stwierdzić, że jest śliczna, jest Naszym oczkiem w głowie - no dobra nie było to obiektywne. I nigdy tego nie zrobiłam.

Czemu?
Cóż - pominę tu kwestie kradzieży zdjęć - podczytywałam lata temu bloga młodej kobiety, która po wielu trudach zaszła w ciążę, opisywała na blogu każdy dzień, każdą myśl, rozterkę - świetnie się to czytało, gdy urodziła swojego wyczekanego, upragnionego synka, publikowała tysiące jego zdjęć, do dnia, kiedy odkryła, że ktoś kopiował (kradł)zdjęcia - jej, jej syna, nawet zdjęcie usg i umieszczał na swoim blogu, dzięki któremu wyłudzał od ludzi pieniądze. autorka usunęła wszystko - poczuła się zraniona, oszukana, okradziona. Myślę, że ja poczułabym się podobnie - to pierwszy argument.

Drugi, to wszechobecna pedofilia - nie wyobrażam sobie, nie chcę tego robić, co Ci zwyrodnialcy robią ze zdjęciami, które My Mamy umieszcamy w sieci.

A trzecim argumentem i tym z którym się bardzo identyfikuje jest to, że Niunia być może nie chciałaby abym umieszczała te zdjęcia - choć, na FB wrzuciłam kilkanaście zdjęć - w różnym czasie z różnych etapów Jej życia - wiem nie jestem konsekwentna.

ktoś kiedyś powiedział - "Internet nie wybacza i nie zapomina" - czy nie chcę aby Niunia kiedyś znalazła swowje zdjęcia w sieci, a może podświadomie chcę Ją uchronić od tego aby ktoś z kim kiedyś się pokłuci i nie znalazł Jej zdjęć z grzechotką, czy na wyciecze w zoo.

Publikować, czy nie?
Ja jestem rozdarta i jak już ustaliłam w tej kwestii mało konsekwentna.

9 komentarzy:

  1. Niezależnie od tego czy zdecydujesz się publikować czy nie - nie sądzę, żeby zdjęcia dziecka szczególnie podnosiły atrakcyjność bloga. Liczy się to co piszesz. Jak to kogoś nie zachęca - niech nie czyta. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę podobnie, więc o ile na blogu pojawią się zdjęcia Niuni, to będzie to spowodowane chęciom przedstawienia Wam Jej, a nie podniesieniem atrakcyjności bloga. Napisałam o tym, bo niektórzy jak widać podczytują tylko aby podpatrzyć, a nie poczytać

      Usuń
  2. Ja sporadycznie umieszczam zdjęcia swojego malucha na blogu. Czasami czuję potrzebę podzielenia się jakąś fajniejszą miną, czasami zdjęcie jest konieczne by zilustrować to, o czym piszę. Czytam sporo blogów mamowych - są wśród nich takie, gdzie dominują zdjęcia i takie, gdzie nie ma żadnych - moim zdaniem zdjęcia dziecka nie wpływają na atrakcyjność bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli zadajesz sobie to pytanie, to nie jesteś pewna. Jeśli nie jesteś pewna, to nie rób tego. To Ty musisz być w porządku ze sobą, swoim sumieniem i swoją głową. Jesteś autentyczna w tym, co robisz. Ja też na blogu nie wklejam zdjęć córki, bo nawet jeśli jest najpiękniejszym dzieckiem na świecie, to jest MOIM dzieckiem. To jest jej prywatność i nie zamierzam jej psuć i nadszarpywać. Poza tym też biorę pod uwagę te kwestie, o których napisałaś w poście.
    Są ludzie, którzy na blogi autentycznie tylko zaglądają, nie wgłębiając się w treść, bo po co? To dla nich chcesz pisać (a właściwie publikować zdjęcia)?
    Rób to, co robisz, a będzie Ci z tym dobrze :) Zgadzam się z poprzedniczką - jeśli kogoś Twój blog nie zachęca, niech nie czyta :)
    Pozdrawiam
    _____________
    http://happybabysmother.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od czasu do czasu wrzucam zdjęcie mojej małej, ale tak jak moja poprzedniczka, aby podzielić się czymś konkretnym. Też uważam, że na Twoim blogu ważniejsze jest to, co piszesz. Jedyne, co bym mogła Ci podpowiedzieć, to lepiej mi się czyta bloga, jeśli tło jest jasne, jest wtedy bardziej przejrzyście. Wyłączyłabym też wpisywanie kodu przy publikowaniu komentarzy, bo to przedłuża robotę, ciężko się te kody odczytuje. Pisz dalej jeśli sprawia Ci to przyjemność :) Będę zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Już wyłączyłaś wpisywanie kodu - super :)

      Usuń
  5. Pierwszy raz do Ciebie zajrzałam z okazji wygrania przez Ciebie Candy, którego ja wygrać nie miałam okazji...to właśnie tam ujrzałam NIUNIĘ... tak urzekła mnie swoim cudnym uśmiechem... ale wracam po "dwa kucysie", po miód w uszach (lub jego brak) po Twój nienarzucający się lekki humor i bezcenne pomysły Nuni...
    To Twój blog... jest po części jak pamiętnik... Najważniejsze żeby prowadzenie go Tobie sprawiało przyjemność... bez względu na to czy będziesz miała kilku obserwatorów czy tysiące...

    OdpowiedzUsuń
  6. to co jednych zachwyca, innych odrzuca. Tak było, jest i będzie. A ta przestrzeń jest przede wszystkim Twoja, to Tobie ma tu być dobrze, a dopiero potem innym. Przynajmniej ja tak do tego podchodzę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń