Gdy miałam niecałe siedem lat po raz pierwszy pojechałam do rodziny, która mieszka w Warszawie (no dobra w Wołominie, ale Warszawa wtedy brzmiała bezpieczniej). Wycieczka była podyktowana koniecznością kupienia plecaka do szkoły - pierwszy września się zbliżał, a w olsztyńskim pedecie nic nie było (nawet spod lady).
