Jako rodzice staramy się Julkę uczyć szacunku.
Szacunku do siebie, do Nas, do ludzi w ogóle, do zwierząt i do albo aż do pieniędzy.
Nie pamiętam kiedy otrzymałam pierwsze kieszonkowe, nie pamiętam także jaka to była kwota, ale pamiętam, że od najmłodszych lat rodzice uczyli mnie szacunku do pieniędzy. Dlatego też naturalne było dla mnie, że i ja postaram się nauczyć tego swoje dziecko.
Długo zastanawiałam się kiedy zacząć, jak zacząć i jak wytłumaczyć czterolatce wartość pieniędzy - mówienie, że coś jest drogie albo nie - nie ma wg mnie sensu. Mówienie dziecku "nie mam pieniędzy" nie przynosi efektu - dziecko dorasta wg mnie oczywiście - w poczuciu "strachu finansowego" - tego chciałam uniknąć. Nie chciałam zaszczepiać w Julce poczucia braku kasy, nie chciałam aby zadawała mi pytania o pieniądze, nie chciałam i nadal nie chcę aby Nasze dziecko zaprzątało sobie głowę sprawami dorosłych, czyli martwieniem się o stan konta.