Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miejsca przyjazne DZIECKU. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miejsca przyjazne DZIECKU. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2015

jak z rodziną, to tam ...

Podróżowanie to jedno, podróżowanie z rodziną to drugie, ale podróżowanie do miejsc, pięknych, ciepłych, takich z rodzinną atmosferą to już zupełnie inna bajka. Gdy planuję jakiś wyjazd staram się dobierać miejsca w których nocujemy, jemy i spędzamy czas - tak, abyśmy czuli się dobrze - ja, Małż i Julka. 

wtorek, 23 września 2014

byłam w raju

Gdy za oknem szaro i buro, a z nieba pada deszcz i nic totalnie nic się nie chce - zamykam oczy i już za chwil kilka jestem tam ... w RAJU. Wrzesień chyli się ku końcowi, a ja nadal w Chorwacji - nie osobiście, ale duchem na pewno - jeszcze choć na chwilę jeszcze na kilka dni, potem wrócę i stawię czoła temu co za oknem.


czwartek, 4 września 2014

wakacyjne odkrycie

Podczas dwóch pobytów w Chorwacji nie udało Nam się odwiedzić wyspy Krk (z różnych przyczyn, za pierwszym razem nie chciało Nam się jechać taki kawał drogi, a za drugim śpieszyliśmy się w inne fajne miejsce( - tym razem nie mogliśmy sobie tego odpuścić.

niedziela, 24 sierpnia 2014

podwodna Chorwacja

Być w Chorwacji i nie zanurzyć głowy pod wodę - nie, to nie wykonalne - a przynajmniej ja sobie tego nie wyobrażam. Nie mówię tu tylko o nurkowaniu - bo Małż nie nurkuje, a Julka jeszcze nie (mam nadzieje, że niedługo podzieli moją pasję do podwodnych spacerów). Więc rozumiecie sami, co to za przyjemność z bycia pod wodą jak Ci najważniejsi zostali na brzegu.

sobota, 23 sierpnia 2014

zaskoczona

Myślałam, że niczym mnie nie zaskoczy, że ją znam - że wiem o niej wszystko - przecież byłam już tutaj. Schodziłam buty, wylałam morze potu, zrzuciłam kilka razy skórę - a jednak zaskoczyła mnie, zaskoczyła Nas oboje. Chorwacja przywitała Nas deszczem.

Przyjazne Karkonosze

Wiecie, że kocham góry - wiecie także, że staram się tą miłością zarazić Julkę. W zasadzie mogę już stwierdzić, że połknęła bakcyla i wpadła po same uszy - tym bardziej, że od kliku dni jesteśmy na Pogórzu Kaczawskim skąd dosłownie kilka kroków dzieli nas od Karkonoszy - moich Karkonoszy. Tych, które kiedyś pokazałam  dziewczynkom z dwudziestej piątej, tych które pokazałam Małżowi i tych którymi zaraziłam Julkę.