Gdy byłam Mała, a na mojej drodze ze szkoły do domu, z placu zabaw do sklepu, czy w trakcie zwykłego spaceru pojawił się zabłąkany pies, kot czy inny potrzebujący zwierzak - długo się nie zastanawiałam. Nie miałam wątpliwości, jedyną niewiadomą w tej sytuacji było to, jak zareagują moi rodzice. O ile moja Mama podzielała moje "zbieracze" upodobania - to Tata był zupełnie innego zdania, tym bardziej, że w domu już był pies i kot, zdarzał się także chomik w porywach do świnki morskiej.
