piątek, 27 czerwca 2014

co można zrobić przez 10 minut

Wyjmuję z koperty, uważnie przyglądam się okładce - uderza mnie po oczach różowe koło a na nim "Poleca 100000 uszczęśliwionych Włoszek" - myślę, kurczę to musi być świetna książka. Na bank na 192 stronach musi być recepta na szczęście, radość z życia - przecież sto tysięcy Włoszek nie może się mylić.

 
Nie czekam, nic nie jest w stanie mnie powstrzymać od odtworzenia książki i literka po literce, słowo po słowie, karta po kartce czytać - nic, a może ... może powinna powstrzymać mnie autorka, treść znajdująca się na tych kliku pierwszych stronach. Przecież ta cholerna różowa kropka i tekst na niej, że szczęśliwe Włoszki ... a tutaj Ona, przed czterdziestką, porzucona przez męża, pozbawiona pracy jaka dawała Jej poczucie bezpieczeństwa, w obcym mieście - SAMA. Niby jest rodzina i przyjaciele, ale ile można mówić JA, ja, ja, ja- ile można słuchać takich żali że zostawił, a miał być, że kochał, a zostawił - no właśnie, ile - w perspektywie 192 stron - no dobra mniej, kilka już przeczytałam.
 
Przez jedną malutką chwilkę poczułam się oszukana - oszukana tą pozytywną okładką i tą różową kropką, poczułam się oszukana przez 100tys. Włoszek - jednak trwało to bardzo krótko - bo gdy dowiaduje się o co tak naprawdę chodzi, o czym jest książka i czym jest "Przez 10 minut" - ROZUMIEM i jest mi niezmiernie głupio przez sobą, przez 100tys Włoszek, uszczęśliwionych na dodatek - że byłam "małej wiary". Że oczekiwałam tekstu, który na prawo i lewo będzie strzelał tęczą, bo różowa kropa na to wskazywała.
 
Rozumiem i czytam ze zrozumieniem, czytam i rozumiem - stawiam się na miejscu autorki (bohaterki), tego nietypowego pamiętnika z 30 dni Jej życia. Czytam i podziwiam, jak codziennie rano wstaje, pije kawę i walczy o lepsze jutro o siebie o swoje życie i o 10 minut. Niby nic krótka chwila, a gdy podejdziemy do tego zupełnie poważnie, bez oszustwa, bez zamiatania pod dywan - 10 minut okaże się być może najtrudniejszym czasem w naszym życiu, ale takim po którym przychodzi nowy dzień, nowy promień światła, być może nawet nowa tęcza.
 
10 minut, które pozwala Nam spróbować, zatracić się stać się zupełnie kimś innym, być może kimś kim zawsze chcieliśmy być, ale całe życie cholernie się tego baliśmy - to tak jak z pomalowanie paznokci na kolor fuksji - lubicie? ja nie, bohaterka też nie, ale spróbowała, zaryzykowała i czuła się z tym dobrze.
 
Wiece już o czym jest książka? Nie? to proste o grze w którą gra porzucona żona przez męża, pisarka z zamiłowania, zwolniona z pracy w wyniku likwidacji rubryki "Niedzielne obiady", unikająca przez ostatnie 18 lat wigilii, kobieta, która prze czterdziestką nauczyła się robić pankejki, tiramisu, chodzić do tyłu i wzięła pierwszą lekcję jazdy samochodem.
Sfrustrowana, samotna podczas kolejnej nic nie wnoszącej wizyty u psychoanalityka (nota bene kobity) dowiaduje się o pewnej grze i dostaje tą grę jako terapię, jako sposób na odnalezienie siebie wśród nieprzyjaznego środowiska.
 
Ciekawi jesteście na czym polega owa gra - nic bardziej prostego - przez 30 dni, każdego dnia, przez 10 minut musicie zrobić coś czego nigdy nie robiliście, być może czegoś czego się baliście, wstydziliście lub uważaliście za głupie, dziecinne, nie wypadające (nie jak włosy). To tylko 30 dni, tylko 10 minut - proste, prawda?
 
Nic bardziej mylnego - ja postanowiłam zagrać - 10 minut to przecież nic, a jest tyle rzeczy które zawsze chciałam zrobić, ale czy aby o to właśnie chodziło - czy to ma być przyzwolenie na spełnianie marzeń, czy na przełamanie siebie samej. Zaczęłam od czegoś łatwego - a może zupełnie odwrotnie, łatwe się wydawało - ot zwykła kąpiel - 10 minut totalnego lenistwa w wannie. Wykonalne - jasne, czy trudne - cholernie. Wyobraźcie sobie leżycie w wannie i nic - zero peelingu, wina, wesołego pluskania - nic tylko Ja, woda i uporczywe myślenie i 10 minut. Po trzech zaczęłam rozmyślać nad listą zakupów, po 5 moje myśli zeszły na moje życie, po 7 zaczęłam zauważać błędy jakie popełniam, po 10, gdy już wyszła z wanny nie mogłam o tym nie myśleć - na co 10 minut totalnego wyluzowania, nie robienia niczego zwróciły moją uwagę.
 
Wróciłam do różowej kropki, "uszczęśliwione" - być może 30 dniowa, 10 minutowa terapie sprawi, że nie będę potrzebowała psychoanalizy, być może sprawi, że po tym czasie będę jedną z uszczęśliwionych Polek - nie wiem, bo gram dopiero od wczoraj, ale już wiem ... że te 10 minut zostanie ze mną na dłużej. Chcę być jak bohaterka - chcę coś zmienić zrozumieć, chcę czytać między wierszami swojego życia ...
 
Mógłbyś mój czytelniku powiedzieć - po co Ci te 10 minut - zmień życie, rzuć prace, podróżuj - zawsze tego chciałaś, tak to prawda zawsze chciałam podróżować, ale mam nadzieję, że moje 10 minut odkryje przede mną drugą ja, że zrozumiem, być może przyjdzie taki dzień gdy zapytam kogoś kogo bardzo dobrze znam aby mi o sobie opowiedział - bo znać kogoś nie zawsze oznacza poznać go takim jaki jest.
 
DANE TECHNICZNE
Tytuł: Przez 10 minut
Autor: Chiara Gamberale
Przekład: Elżbieta Derelkowska
Wydawnictwo Feeria
 
Zapytacie czy polecam? Tak - bo to świetna książka - można by rzec, że o każdym z Nas - bo kto która z Nas nie była porzucona, zwolniona, samotna, który z Nas nie był niezrozumiany, wyszydzany, przestraszony, czy zupełnie sam bez rodziny w obcym mieście, kto zna Nas nie potrzebował wsparcia, dobrego słowa, przytulenia, czy pobycia razem w ciszy - tak czasem, tylko Przez 10 minut.
Spróbujcie zagrać - myślę, że warto, możecie spojrzeć na własne życie z innej nowej perspektywy. Ja zerkam.



4 komentarze:

  1. Ta książka wpadła mi w oko jeszcze przed premierą, widziałam ją w zapowiedziach na stronie wydawnictwa. I jak wszystko, co promuje optymizm i próbę wyłapania szczęścia z każdej możliwej chwili, wylądowało na mojej liście "must have" :-). Będę czytać i na pewno będę grać! Ps. Przepiękna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu jeżeli Jej jeszcze nie masz - to mogę Ci ją w niedziele na spotkanie podrzucić.

      Usuń
  2. Zdecydowanie czuję się zachęcona do przeczytania jej :) Będzie miała i u mnie swoje 5 a może nawet 10 minut :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz, masz - mogę Ci ją pozyczyć

      Usuń