wtorek, 19 lutego 2013

powrót zimy

a miało być tak pięknie....

no dobra, nie tak miałam zacząć - oczywiście z wytęsknieniem oczekuję wiosny - już nawet odświeżyła wiosenną garderobę, botki, i czułenka, a tu.... cóż, zima powróciła. nie jest to powód do smutku, bo przecież zima jest fajna, śnieg jest fajny, odmrożenia ... nie, odmrożenia nie są fajne.

Mam jednak nieodparte wrażenie, że bardziej lubiłam zimę kiedy miałam kilka lat, kiedy Tata ciągał mnie na sankach, gdy podwórkowa górka o wysokości 2 metrów była szczytem świata, a każdy zjazd był punktowany jak na zimowych igrzyskach.
A teraz, lubię zimę, lubię ciepłe kominy, cudowne kozaki - ale na prawdę nie przepadam za zimnem.

Ja nie, ale za to Niunia - cóż, Ona na śniegu jest w swoim żywiole, rzuca nim, biega po nim, turla się - ogólnie spora frajda, więc pozostaje mi powiedzieć "Kochanie uwielbiam zimę, idziemy na sanki"

niedziela, 17 lutego 2013

salon piękności

doczekałam się ... nie wypadu do SPA, bo co to za problem, zarezerwować weekend w spa, czy w innym miejscu świadczącym tego typu atrakcje.

Ja doczekałam się własnego, prywatnego salonu piękności - nie, nie założyłam firmy, nie otworzyłam salonu - otworzyła go Nasza niespełna trzyletnia Córka :)

dawca

wczoraj była XI Olsztyńska Akcja rejestracji Dawców Szpiku - tym razem zarejestrowało się 242 potencjalnych  dawców.

Nie wiem czy wiecie, ale cała procedura to wypełnienie ankiety i pobranie 4ml krwi - ot tyle roboty, a można uratować komuś życie. Jasne później, gdy się okażę że mamy swojego genetycznego bliźniaka jest bardziej skomplikowanie, ale nie strasznie.

czwartek, 14 lutego 2013

odrobina miłości

nie ma dzisiaj miejsca - ani rzeczywistego ani tym bardziej wirtualnego - które nie traktowałyby o miłości. nie ma specjalnie znaczenia czy jesteśmy przed sklepową witryną czy właśnie wchodzimy na forum, czy blog który od dawna podczytujemy - o facesie, nie wspomnę.
Z każdego z tych miejsc bije po oczach czerwień, serduszka, słodkie misie i wielkie litery wyrażające uczucia.

Nie ma w tym nic dziwnego, dzisiaj przecież 14 lutego - Walentynki - święta, które jakiś czas temu przywędrowało do nas z zachodu i zadomowiło się na naszym polskim gruncie. Nie żeby to było coś złego, czy dziwnego - ot, co zwykły dzień - dzień jak co dzień - no może bardziej czerwony, puchaty i słodki.

z bólem

kilka dni temu zaczęła bolec mnie głowa - wtedy wydawało mi się, że to głowa - dzisiaj już wiem, że ten ból - który rozsadzał mi czaszkę to ząb :(

Do tego właśnie dnia nie wiedziałam co to znaczy ból zęba, co to boląca wizyta u dentysty - i przyznam Wam się, że nie do końca rozumiałam tych wszystkich mrożących krew w żyłach opowieści o wizytach u dentysty, bólu i borowaniu.

nie będę zbytnio zagłębiać się w szczegóły mojej wizyty, bo nie o to tu chodzi. Mój ból skłonił mnie do przemyślenia co zrobić aby Niunia w przyszłości nie musiała  tego przechodzić - oczywiście codziennie myje ząbki - dbamy o to od pierwszych chwil aby nie przetrzymywała pokarmu w buzi, ale co można jeszcze zrobić.

Kiedy byłam mała na jednej z wizyt Pani dentystka "zalakowała" mi zęby - przypomniałam sobie o tej kwestii siedząc na fotelu dentystycznym z rozdziawioną (i to nie ze zdziwienia) buzią. Mało zgrabnie, bo waciki i ogólnie mało komfortowa sytuacja, ale co tam - ja nie dam rady - zapytałam od kiedy można lakować dzieciom zęby - okazuj się, że takie cudo wykonuje się u dzieci, które mają "szóstki" - i nie chodzi tu o oceny :)

no dobra - Niunia ma uzębienie do piątek i co teraz - nic? Otóż nie - teraz można polakierować ząbki - takie zabiegi wykonuje się już od pierwszego mlecznego ząbka - więc to ten czas.

Gdy za dwa tygodnie udam się na leczenie kanałowe - umówię Niunię na lakierowanie ząbków.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Wygrałam

wygrałam, wygrałam, wygrałam


jakiś czas temu trafiłam na bloga Pracownia pod aniołami który mnie zachwycił cudeńkami tam prezentowanymi. Zachwyciło mnie to co widziałam, ale zachwyciło mnie także to o czym czytałam. Trzy w jednym - czemu trzy - a bo całkiem niedawno autorka spod aniołów ogłosiła a swoim blogu Candy, w którym ja wzięłam udział i WYGRAŁAM :)

Moja radość była olbrzymia, gdy ujrzałam zdjęcie maszyny losującej wyciągającej karteczkę z moim nickiem :)

A dzisiaj dotarła do nas cudna paczuszka, a w niej dwa przecudne, mięciutkie, wykonane z olbrzymią dokładnością i sercem - MISIO i ZAJĄCZEK :) do których Niunia, a także i ja zapałałyśmy wielkim uczuciem.

a tak wyglądało rozpakowywanie - najpierw nieśmiało po otwarciu pudełeczka wyjrzały uszy

Kolorowy tydzień

Przedszkole Niuni organizuje dzieciom, a co za tym idzie także rodzicom niezapomniane atrakcje, fantastyczne zabawy i niezapomniane historie.

Były już świąteczne warsztaty, sadzenie choinki, cotygodniowe wycieczki do biblioteki - z wycieczek - dzieci były także na poczcie, w sklepie spożywczym, na siłowni, w salonie kosmetycznym - nie ma jak, dziesięciu krasnali pytających:
- a co to?
- a po co?
- dlaczego?
- a co to?
- a co to?
 i tak do znudzenia :)

Był już tydzień czytania Książek - gdzie zostali zaangażowani rodzice, a teraz mamy tydzień kolorów. Każdy dzień to dla wtajemniczonych to inny kolor i tak dzisiaj mamy żółty, jutro pomarańczowy, potem zielony, czerwony i niebieski.
Można powiedzieć, że nie ma nic prostszego niż tydzień kolorów - ja też tak myślałam do momentu aż nie poznałam listy kolorów.