wtorek, 7 kwietnia 2015

koszmar z dzieciństwa

Koszmary z dzieciństwa - czemu widząc okładkę tej książki, tylko to wpadło mi do głowy. Wpadło i za żadne skarby nie chciało jej opuścić - do tego stopnia, że ten koszmar do mnie wrócił. 


Miałam sześć lat, byłam odważną dziewczynką - taką co ganiała z chłopakami po podwórku bawiąc się w Indian - nie godziłam się na bycie squaw (wg wujka google tak to się pisze), chciałam i byłam pierwszą Indiańską wojowniczką - prawie jak Winnetou, tylko w spódnicy :)

Niczego się nie bałam - potworów z szafy czy spod łóżka, ciemność nie była straszna, ale po tym dniu - bałam się i to jak nigdy dotąd. 
Mały pokój, fotel, biały fartuch, narzędzia tortur - ten zapach i dźwięk - to wszystko do mnie wróciło gdy zobaczyłam okładkę. Nie chciałam tego, próbowałam zamknąć oczy - ale moja podświadomość była szybsza - wróciły obrazy sprzed lat. 

Jako sześciolatka miałam wszystkie mleczaki, żaden z nich nie chciał wypaść, ba nawet się nie ruszał. Gdy pewnego dnia na zwykłej "przeglądowej" wizycie okazało się, że wychodzą mi stałe jedynki - decyzja była proste - mleczne trzeba wyrwać. Ci co pamiętają moje dziecięce lata wiedzą, jak wyglądały gabinety dentystyczne i jaka wrażliwa, empatyczna była w nich obsługa. 
Pamiętam ból i mnóstwo krwi - na szczęście mam zdrowe zęby i do dentysty przez ostatnie 29 lat musiałam chodzić jedynie na "przegląd" (poza jednym małym incydentem z leczeniem kanałowym). 

Więc sami rozumiecie, że gdy w moim domu pojawiła się Hej, Jędrek. Przepraszam, czy tu borują - blady strach mnie dopadł, trzęsły mi się ręce, a serce próbowało wyskoczyć z piersi.

Pierwszy strach opadł, a ja postanowiłam podejść do tematu profesjonalnie, wręcz terapeutycznie. Jędrek nie jest dużo straszy ode mnie w tamtym czasie, żywi podobne uczucia do dentystów co ja wtedy. Także dlaczego, ta książka nie miała by odczarować borowania?

Jędrek ma dziesięć lat i spada na niego blady strach gdy w szkole do której chodzi pojawia się nowa dentystka, która jak gdyby nigdy nic postanawia BOROWAĆ, borować i jeszcze raz borować. Jędrek, jak się pewnie domyślacie nie jest w ciemię bity - podchodzi do tego metodycznie - wykorzystując porady swojej Mamy (która przypadkowo jest policjantką). Jędrek rozpoczyna swoje dochodzenie - pyta, wściubia nos, zawiera sojusze i przeżywa swoją pierwszą solówkę :)

DANE TECHNICZNE
Tytuł: Hej, Jędrek. Przepraszam, czy tu borują?
Autor: Rafał Skarżycki
Rysunek: Tomasz Lew Leśniak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

To hybryda - nie bójcie się, nie Jędrek - tylko książka. To coś czego na naszym rynku czytelniczym jest jeszcze bardzo mało - to powieść ilustrowana komiksem. Czyli dla każdego coś dobrego - świetna kreska, a do tego spora dawka humoru. Mnie odczarowała - dentysta przestał kojarzyć z sadystką sprzed prawie trzech dekad, a teraz śmieszy i bawi. 
Julka nie chciała słuchać - może dlatego, że wizyty u dentysty kojarzą się z truskawkami i zabawą w wyciskanie zębów plastikowemu psu. 
Ale jeżeli zaciekawiłam Was, to koniecznie poszukajcie w księgarniach, bibliotekach lub na pólce u kogoś znajomego.






#czytanietowyzwanie #52ksiazkiw52tygodnie

2 komentarze:

  1. Jako dziecko uwielbiałam wręcz komiksy. Pamiętasz np. Kajko i Kokosz :-)? Albo Tytusa, Romka i Atomka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam - mam nawet jeszcze kilka :)

      Usuń