Wszystko zaczęło się pewnego dnia gdy podczas obiadu Julka zaczęła eksperymentować - niby nic, a jednak skutecznie zwróciła moją uwagę i zupełnie nieświadomie przygotowała warsztat, a raczej PRZYGODĘ Z KSIĄŻKĄ.
Narastające uczucie strachu, powalająca bezsilność, precyzyjność w maskowaniu uczuć, siniaków, bólu - znacie to? Ja nie i mam nadzieję, że Wy też nie. Przemoc jest wśród Nas - znęcają się mężczyźni nad kobietami, kobiety nad mężczyznami - jest jeszcze coś - znęcanie się nad dziećmi. Dwóch pierwszych nie rozumiem, nie akceptuję, ale trzeci sprawia, że chcę krzyczeć, walczyć, że chcę wymierzyć sprawiedliwość.
Piękny dzień, za oknem słońce - a na fejsie pojawia się info, że będzie spotkanie, spotkanie Mam Blogerek. Szybka decyzja zgłaszam się :) a jak się "zakwalifikuje" to jadę.
Dostałam się, zapisałam sobie w kalendarzu i pozostało mi jedynie odliczanie dni.
Ostatnio nie byłam w najlepszej formie, szukałam wymówek aby nie biegać, nie ćwiczyć. Nie czułam się z tym dobrze, nie jestem taka - wymówki nie są moją mocną stronę - nie chcę aby Julka patrzyła na mnie i podobnie szukała wymówek. Nie chcę Jej wychować na taką Kobietę - chcę aby podejmowała wyzwanie, aby stawiała czoła życiu, wyzwaniom, rzeczywistości - chcę aby próbowała, podejmowała walkę.
Mało mi - mało mi książek, mało mi doznań - mało mi PROJEKTÓW, dlatego też rzutem na taśmę zgłosiłam się do Projektu Przygoda z Książką. Decyzja była szybka i banalnie prosta - książki czytamy, książki dotykamy i w końcu książki wąchamy (tak ja jestem dziwna) - więc jeżeli jakiś projekt jest idealny dla Nas to właśnie ten.