Lubię jeść - całkiem niedawno do tego doszłam - odkryłam w sobie nieznane pokłady zdolne do konsumpcji. Czemu niedawno, nie wiem - ale prawda jest taka - że długo myślałam i wychodziła z założenia, że jedzenie mogłoby dla mnie nie istnieć. Nie lubiłam jeść - nie, nie miałam jadłowstrętu, ale posiłki mi nie smakowały, pora obiadu była mało fajnym elementem dnia, a karą przez długie lata był kotlet mielony.
